Jako mała dziewczynka miałam bardzo dużo zajęć tanecznych, matematycznych itp. Za to mój brat miał tylko sportowe bo matka uważała że reszta mu jest niepotrzebna. Choć od dziecka musiałam się dużo uczyć nie przeszkodziło mi to w zabawie z bratem. Zawsze się dogadywaliśmy. Dzieciństwo po mimo nauki miałam jak z bajki. Przyzwyczaiłam się do tego że muszę się tyle uczyć. Zawsze próbowałam sama przed sobą usprawiedliwiać rodziców, a w sumie mamę, że uczę się tyle bo kiedyś mi się to przyda. Jako 14 latka interesowałam się muzyką. Dlatego tata na 14 urodziny kupił mi fortepian. Nie pożałował tego bo codziennie coś grałam co trochę denerwowało mamę. Rok później mój brat został zawodnikiem Lotosu. Cieszyłam się z jego szczęściem choć wiedziałam że będzie mi go bardzo brakować. Uwielbiałam nasze wypady na miasto, wycieczki rowerowe albo po prostu siedzenie i granie, oglądanie czy śpiewanie.... On jednak obiecał że będzie tutaj w miarę możliwości w tygodniu a niedziele zawsze będzie spędzał tutaj w naszym rodzinnym domu... Tydzień mijał za tygodniem a mi coraz bardziej brakowało Bartka. miałam przyjaciółkę ale to nie to samo. Wiedziałam że zawszę mogę na nią liczyć. Nic się między nami nie zepsuło przez wyjazd a wręcz przeciwnie zaczęłyśmy spędzać mnóstwo czasu.... Zaprzyjaźniłam się również z Karolem, bratem Klaudii, który był przystojny, miły itp... Lecz szybko się przekonałam że ma dziewczynę, lecz po tygodniu z nią zerwał. Klaudia ostrzegała mnie przed tym że to kobieciarz lecz ja jej nie słuchałam. Po dwóch tygodniach zerwaliśmy, a w sumie to on ze mną zerwał... Pierwsze rozstanie nie było takie tragiczne bo miałam przy sobie przyjaciółkę. Po miesiącu od wyprowadzi Bartka stał się dosyć popularny. Wszyscy mnie prosili żebym załatwiła im autograf albo coś w tym stylu. Denerwował mnie to.... Z Bartkiem jak rozmawiam to na Skypie. Gdy musiałam porozmawiać z rodzicami udawałam się do ojca na uczelnię. Wiedziałam że on zawsze mi pomorze. Wszyscy wokół mnie uważali że mam najlepszą rodzinę na świecie i nie miałam na co narzekać bo przecież matka tancerka i choreografka, tatuś bogaty naukowiec a i jeszcze wspaniały, wysortowany braciszek. Choć nie widzieli tego że nigdy nikogo nie ma w domu. Przeważnie jest tylko matka z która nie potrafię się dogadać, a gdy do domu wraca ojciec przychodzi także moje zbawienie. Pewnego dnia gdy wróciłam do domu byłam kompletnie przybita pokłóciłam się z Klaudią a to nie był koniec tego fatalnego dnia. W czasie obiadu dowiedziałam się że rodzice jadą na mecz Bartka a ja nie... Wyszłam z domu zabierając ze sobą pieniądze, które dostałam wczoraj od taty. Poszłam zwyczajnie na zakupy. Moja uwagę przykuł zakład fryzjerski, a właściwie bilbord, na którym była blondynka z czerwonym ombre... Pomyślałam wejdę i zrobię coś z włosami. I zrobiłam po godzinie wyszłam z błękitnym ombre. Wiedziałam że mama się zdenerwuje ale co tam. Poszłam jeszcze do paru sklepów, kupiłam trochę fajnych ubrań i zadowolona wróciłam do domu. Mamy na moje szczęście nie było ale tata patrząc na mnie i moją nową fryzurę odpowiedział
-Paula dziecko co ty zrobiłaś??
-Nic tato to tylko farba.... - powiedziałam z uśmiechem a on tylko pokiwał głową i mnie przytulił. Gorzej było z mamą. Ta to musi chyba się wykrzyczeć. Kazała mi się jej nie pokazywać na oczy... Wyzywała mnie od nienormalnych itp... Ja jej tylko wygarnęłam to co od zawsze leżało mi na sercu na co ona jeszcze głośniej zaczęła krzyczeć, więc poszłam do pokoju. Jak zwykle krzyczała także na ojca, który próbował mnie bronić. Siedziałam tak w pokoju próbując coś napisać ale nie potrafiłam. Chciałam wyjść z domu na miasto z Klaudią. No właśnie ale najpierw trzeba się pogodzić. Włączyłam więc laptop bo na SMS'y nie chciała mi odpisywać. Zauważyłam że jest dostępna na Skypie więc zadzwoniłam. P długiej przerwie odebrała. Jej pierwsza reakcja
-Co ty zrobiłaś z włosami??!! - zaczęłam się śmiać po chwili odpowiadając
-Chciałam coś w sobie zmienić. Gniewasz się dalej na mnie?? - spytałam i zrobiłam minkę osiołka ze Shreka
-Nie no coś ty... Na ciebie?? Nigdy!!
-Może mały wypad na miasto??
-Jak uda mi się skołować jakiś hajs czemu nie. A co impreza, zakupy czy romantyczna kolacja??
-Nie no myślałam tak pochodzić po sklepach może na pizze
-Ok poczekaj minute pójdę do mamy zapytać o hajs
-Spoko czekam - po chwili była już z powrotem machając mi kasą przed oczami.. Umówiłyśmy się na 19: 00 więc maiłam 20 minut aby się ogarnąć. 5 minut przed czasem zeszłam na dół do gabinetu taty.
-Hej córciu wychodzisz gdzieś?/
-Tak z Klaudią na miasto. Mogę??
-Tak tylko nie wracaj zbyt późno.
-Okey dziękuje i jeszcze jedno.
-Ile chcesz??
-Nie nie chodzi o kasę tylko dlaczego nie mogę jechać z wami na mecz??
-Paulina Bartek powinien ci to wytłumaczyć
-No dobrze a kiedy jedziecie??
-Jutro jest sobota. wyruszamy ok 11;00
-Dobrze ja już uciekam do Klaudii
-Podwieźć was gdzieś??
-Nie przejdziemy się
-Uważaj - podeszłam jeszcze do niego pocałowałam go w czoło i wyszłam. Klaudia mieszkała dwa domy dalej. Po 15 minutach spacerkiem doszłyśmy do centrum handlowego. Rozmawiałyśmy o wszystkim. Opowiedziałam jej o meczu. Wtedy zadzwonił mój telefon. Była to mama. Krzyczała gdzie ja się włóczę znowu zamiast się uczyć. Jak się darłam to momentalnie się wyłączałam ale ostatnie słowo zrozumiałam bardzo dobrze i zabolało dosyć mocno..... Nie pomyślałam że mógł takie coś powiedzieć. Oczywiście nie miałam pewności czy matka to zmyśliła czy Bartek tak naprawdę myśli.... Gdy się rozłączyłam Klaudia od razu zauważyła że coś jest nie tak więc spytała
-Paula o co chodzi??Co się stało??
-Nie, nic - mówiłam ocierając łzę
-Weź przestań się wykręcać powiedz lepiej o co chodzi!
-Matka dzwoniła
-No to dało się zauważyć ale co się stało że tak posmutniałaś?
-Bo ona powiedziała że Bartek miał rację mówiąc........
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pierwszy rozdział a w zasadzie prolog do waszej oceny...
Paula ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz