sobota, 9 maja 2015

,,Żyjemy tak jak śnimy-samotnie" Joseph Conrad

Nie mógł uwierzyć że Paula jest w szpitalu ja zresztą też... Ubraliśmy się i szybko udaliśmy się pod adres wskazany przez tego idiote Karola... Jak on mógł jej nie odprowadzić?? Gdy dotarliśmy na miejsce lekarz oznajmił że Paulina jest w bardzo ciężkim stanie. Słysząc te słowa coś we mnie pękło... Nie mogłem teraz stracić jeszcze jej... Jest teraz jedyną osobą, na której mi zależy... Po godzinnym siedzeniu na poczekalni przyszedł lekarz badający moją małą siostrzyczkę i powiedział że Paulina będzie musiała przejść bardzo ważną operację ale jest potrzebna zgoda rodzica... Wytłumaczyłem mu całą sytułacje po czym on stwierdził że ja mam podjąć decyzje więc od razu się zgodziłem bo wiedziałem że to ją uratuje. Podpisałem wszystkie dokumenty. I czekałem, czekałem razem z Winiarem... Po czterech godzinach operacji wyszedł lekarz z nic nie mówiącym wyrazem twarzy... Ja nie wiem jak oni tak mogą.. Dowiedziałem się od tego lekarza że wszystko jest pod kontrolą ale Paulina będzie musiała chodzić na rehabilitację, musi być pod stałą opieką i dużo,,, odpoczywać. Siedziałem jeszcze chwile z Winiarem aż w końcu pielęgniarka poprosiła mnie żebym poszedł do mojej siostry. gdy tam wszedłem ona od razu się podniosła i zaczęła mnie przepraszać że musiałem tu przyjechać że zawsze są z nią problemy. Jak ona może tak w ogóle myśleć?? Rozmawialiśmy jeszcze chwile po czym wszedł lekarz aby zrobić jakieś jeszcze badania sprawdzające czy wszystko jest okey. Na szczęście wszystko było dobrze ale Paulina musiła zostać jeszcze do jutra wieczorem  na obserwacji. Po oględzinach lekarza rozmawiałem jeszcze z nią ale o 16 miałem popołudniowy trening, ale oczywiście nie była tam sama.... Przyszła do niej Klaudia i ten debil Karol. Nie wiem czemu ale nienawidziłem go, ale nie za ten wypadek no bo nie mógł tego przewidzieć ale jakoś tak czułem wewnętrzną odrazę.... Trening niemiłosiernie mim się dłużył a na dodatek tego cały czas myślałem o Paulinie i nie mogłem się na niczym skupić... akurat dzień przed najważniejszym meczem sezonu....1 Mecz o MP.... mogłem osiągnąć to na co cały rok pracowałem z Lotosem... ale przeciwnikiem była niezwyciężona Skra, która w 3 setach półfinałowych wygrała z Sovią. Trener po treningu poprosił mnie o pozostanie jeszcze. Wiedziałem co się święci ale mnie to zbytnio nie obchodziło liczyło się tylko zdrowie Pauli. Trener trochę pokrzyczał ale na końcu gdy mu wszystko wyjaśniłem zrozumiał i jak to nasz niezwykły Anastasi wszystkich potrafi podnieść na duchu...
*Paulina*
Siedziałam tak z Klaudią i cały czas rozmawialiśmy, jak to my o wszystkim i niczym. Po 2 godzinnej rozmowie Klaudia wróciła do tematu którego nienawidzę mianowicie SIATKÓWKI,,...... Ona chciała mnie namówić na powrót do klubu... wtedy myślałam że wybuchnę czy ona nie rozumie że nie chce mieć nic z tym sportem do czynienia?? Czemu wszyscy na siłę próbują decydować za mnie?? Wolę muzykę przy niej mogę się czuć sobą.... tak jak kiedyś czułam się grając w siatkówkę ale to było kiedyś... dawno i nieprawda... czas pisać kolejny rozdział w życiu nie patrzeć w przeszłość bo ona może zniszczyć przyszłość... Po kłótni z Klaudią w pokoju szpitalnym zjawił się Karol z wielkim bukietem róż białych i czerwonych.

 -Hej kochanie jak się czujesz??- zaczął
-Dobrze a co to za piękny bukiet??- zaśmiałam się lekko ale po chwili złapałam się za głowę po strasznie mnie zabolała
-Ahhh no tak. Proszę. piękny bukiet dla pięknej dziewczyny - podszedł i pocałował mnie w czoło, a głowa przestała boleć... to był lek na wszystkie moje problemy

-Dziękuje ale nie musiałeś. Wystarczy mi że po prostu jesteś
-Ale ja chce rozpieszczać moją księżniczkę- i znów mnie pocałował ale tym razem w usta. Z minuty na minutę zakochiwałam się w nim coraz bardziej. Rozmawialiśmy tak i się śmieliśmy przez ok 2godzin po czym wszedł Bartek a cała szczęśliwa atmosfera wywietrzała. Bartek patrzał się jakby chciał zamordować Karola, a ten nie był mu dłużny. Nie wiem czemu oni się tak nienawidzą, bo przecież jeszcze rok temu chodzili razem na imprezy... Nie chciałam aby się tak zabijali tymi wzrokami więc przerwałam
-I co będziecie się tak na siebie patrzeć??
-Nie dobra Paula ja spadam do domu. Napiszę wieczorem. Pa kocham cię - gdy to powiedział Bartek spojrzał się na mnie a gdy Karol zamknął drzwi pokazał mi że rzyga. ja na to pokazałam mu język. Nie chciałam się z nim kłócić i dokładać mu więcej problemów ponieważ dosyć już ich prze ze mnie ma. Bartek przyniósł mi moją piżamę na przebranie i ciuchy na jutro. Wiedziałam że wiecznie nie mogę być obojętna dla Bartka bo za dużo pozytywnych wspomnień. Każda nasza kłótnia w dzieciństwie kończyła się na tym że siadaliśmy na schodach i się szturchaliśmy a potem wielki wybuch śmiechu...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jak wam się podoba?? Co myślicie o Karolu, zmienił się czy nie?? Czy Bartek jest zazdrosny?
KOMĘTUJCIE


4 komentarze: